strona główna
kontakt
aktualności
horoskopy
częste pytania
 
prognozy
wydarzenia
ludzie i instytucje
teorie astro
grafiki
refleksje
zegar
 
lista artykułów
linki
księga gości

 

 



teorie astro

W dziale TEORIA znajdują się artykuły opisujące techniki i symbole astrologiczne

 

Aktualne motto: Nic nie jest pewne, ale trzeba zrobić wszystko, aby się upewnić.
 

2005-05-06 Kałuski Bogusław
Jak działa astrologia
Czy albo raczej jak żyć z astrologią?

Skąd przekonanie do astrologii? Dokładnie tego nie wiadomo, ale astrolodzy od zawsze są takiego zdania i podobnie uważają ludzie, którzy od zamierzchłych czasów przychodzą po radę. Wiele osób dzięki astrologii doznaje przeżyć w rodzaju rozszerzenia świadomości, które porządkują ich życie lub dają głęboki wgląd w niejasne dotąd sprawy. U wielu osób powstaje i pozostaje przekonanie, że w astrologii ewidentnie coś jest – i że jest to coś prawdziwego. A tego nie należy lekceważyć.

Aby przybliżyć tę sprawę przywołam dwa przykłady. - Otóż lekarz, czasem, aby ułatwić sobie postawienie diagnozy, wysyła nas do laboratorium. Tam pobierają nam krew, albo badają inne wydzieliny naszego organizmu lub też fotografują nasze ciało, a zwłaszcza jego wnętrze, za pomocą aparatów wysyłających promienie rentgenowskie lub inne. Gdy wracamy z laboratorium, przynosimy lekarzowi kartkę z liczbami i symbolami. One to stanowią informację dla lekarza o stanie naszej krwi czy jakiegoś narządu. Właśnie – dla niego symbole są informacją, bo on studiował medycynę, natomiast przeciętny człowiek nie może wyrokować o swojej krwi na podstawie dziwnych dla niego znaczków na kartce z laboratorium. Dla lekarza jednak, wydrukowany na kartce, chemiczny opis krwi jest źródłem wiedzy. - Podobnie horoskop, czyli mapa nieba widzianego z Ziemi w chwili czyjegoś urodzenia, czy założenia firmy, stanowi informację dla osoby wykształconej w tej dziedzinie, czyli dla astrologa.

Dla działania organizmu ważny jest poziom i wzajemny stosunek różnych substancji i energii, które się nań składają. Kartka z laboratorium jest tylko obrazem stosunku tych energii. – Rysunek horoskopu jest obrazem różnych energii na niebie. W astrologii zakłada się, że wzajemne układy energetyczne tam „na górze” (na niebie) są takie same, jak układy energetyczne firmy, domu czy człowieka urodzonego w danej chwili tu „na dole”. One nie są tym samym, co planety, tak jak zdjęcie nie jest człowiekiem, ale przecież wiemy, że dane zdjęcie stosuje się tylko do jednego człowieka.

Dzisiejsza nauka w zasadzie nie zajmuje się astrologią. Stare narzędzia nie zostały odnowione, a nie wypracowano nowych narzędzia, z pomocą jakich nauka mogłaby zajmować się tymi sprawami w sposób zdyscyplinowany, jak to czyni np. w chemii czy genetyce. – Kiedyś nauka uniwersytecka powszechnie zajmowała się astrologią. Często duchowny, a zasadniczo każdy lekarz był również astrologiem. Z czasem nastąpiło w nauce pozbywanie się tych obszarów, dla których brakowało wytłumaczenia akceptowalnego w danym czasie przez ulegające zmianom społeczności akademickie. Niektórzy np. przestali zajmować się duszą chyba tylko dlatego, że jej tak po prostu nie widzieli. W to miejsce powstała psychologia. Dzisiaj terminy dotyczące subtelnych zjawisk zaczynają wracać do nauki, ponieważ pojawiła się aparatura teoretyczna (pojęciowa) oraz aparatura techniczna np. do badań na poziomie molekularnym czy też do badań subtelnych pól wokół ciała materialnego. Dotąd błędy pomiarów były większe niż wartości mierzone. Tym niemniej jest to jeszcze muzyka przyszłości; raczej drogowskaz niż nitka prowadząca do kłębka. Pamiętajmy jednak, że również teoria Kopernika była odrzucana. Trzeba powiedzieć, że w swoim czasie dość słusznie wydawała się "bzdurna", m.in. dlatego, że inne teorie innych (inaczej) uczonych dawały się lepiej udowadniać za pomocą narzędzi matematycznych dostępnych w czasie Kopernika. Okazało się jednak, że intuicja Kopernika była słuszna, gdy zapaleńcy znaleźli sposób na jej udowodnienie.

Drugi przykład, który chcę przywołać, to żywa obecność kogoś znaczącego. Wyobraźmy sobie, że do klasy wchodzi nauczyciel. Czy wtedy obserwujemy jakieś zmiany w zachowaniu dzieci? Albo do grupy żołnierzy podchodzi dowódca. Albo na wielkim placu miasta pojawia się przywódca lub nauczyciel duchowy. Albo na stadion wbiega ulubieniec publiczności. Albo na scenę wbiega rockman. Obserwujemy, że są zelektryzowani albo wyciszeni, albo zachwyceni czy zainspirowani, itd.

Jedna ze nauk wschodnich mówi, że tak jak dusza ludzka przywdziewa na Ziemi wehikuł ciała fizycznego, z pomocą którego przebywa i oddziałuje w sferze materialnej, tak wielkie (duchowe) istoty kosmiczne przybierają sobie w przestrzeni wszechświata materialne ciała planet i gwiazd. – I tak, jak zmienia się zachowanie dzieci, w czasie gdy do klasy wchodzi nauczyciel, tak zmienia się zachowanie Ziemian, gdy w pobliżu naszej planety przesuwają się ciała niebieskie. Chociaż nikt nic nie musi i każdy może cokolwiek.

Należałoby jeszcze dodać, że tak jak, zdaniem nauk zachodnich, wokół ciała materialnego występują pola elektromagnetyczne (lub być może jeszcze inne), tak wg. koncepcji wschodnich nasze ciało fizyczne otaczane jest przez ciała subtelne. Obie zaś kultury mówią też o istotach niewidzialnych lub raczej nie posiadających ciała fizycznego i stąd niewidocznych czy w ogóle niedostępnych zwykłym zmysłom, jak choćby anioły. Wschodnia analogia lub może jednak wiedza idzie dalej i mówi, że również planety otoczone są ciałami niewidzialnym, a nawet, że istnieją planety niewidzialne.

Tak, stan krwi nie zależy od wyników zapisanych na kartce z laboratorium. Te wyniki tylko opisują stan krwi. Podobnie dzieci w klasie mogą zachowywać się w sposób dowolny, a jednak w obecności nauczyciela zaczynają u nich dominować pewne tendencje. I analogicznie, gdy Wenus zbliża się do Marsa, to możemy się domyślać, że w naszych ciałach krew popłynie szybciej, gdy na horyzoncie zobaczymy atrakcyjną osobę. A nawet, co z tego wyniknie.

Co to jest „wpływ”? - Gdy jabłko wisi na gałęzi, to ta się ugina. Można to łatwo obserwować w potoczności. Nauka tłumaczy to dość przejrzyście. „Gdy na ciało A działa siła B, to...” itd. – Również gdy magnesy przyciągają się wzajemnie, to sprawa także jest wyjaśniona. Nauka dobrze tłumaczy działanie niewidzialnych (w warunkach zwykłych) sił elektromagnetycznych. – W obu przypadkach sprawa jest dość prosta i skutki pojawiają się zawsze, gdy występuje przyczyna.

Wpływ jest tam, gdzie jest konieczność.

Gdyby planety uważać za kupę kamieni lub obłoki gazowe, to wypadałoby pytać fizyków o ich oddziaływanie, a i tak odpowiedź byłaby mało wyjaśniająca. Bo jak tu z chmury czy góry wywieść myśli, uczucia i działania. – Jednak oddziaływanie planet na ciała fizyczne było przyjmowane przez większość uczonych, łącznie z Tomaszem z Akwinu (największym filozofem chrześcijaństwa), który wyjaśniał świat w oparciu o podział na sferę podksiężycową i sferę gwiazd stałych. To było teologiczna podstawa zezwolenia, a nawet popierania wykorzystywania astrologii przez lekarzy w chrześcijańskim średniowieczu. W użyciu była teoria żywiołów, tak powszechnie, jak teraz teoria grawitacyjna czy teorie pól. – Trzeba mieć świadomość, że teorie mają obowiązywalność w jakimś czasie, a potem zawsze są zastępowane lub uzupełniane nowszymi.

W przypadku świata ożywionego oddziaływanie (a nawet wszechzwiązek zjawisk) ewidentnie istnieje, ale trudno mówić o wpływie. Skutki bowiem występują często, ale nie zawsze. W skrajnym przypadku, gdy ktoś na nas „naciska”, to możemy „ustępować”, ale możemy się też do końca i skutecznie „opierać”. Nasz umysł(?) wydaje się być buforem. Pewne informacje (pobrane z zewnątrz) są przez umysł przerabiane i następuje decyzja, która może być na tak lub na nie.

Gustaw Jung (psycholog) i W. Pauli (fizyk) sformułowali teorię synchroniczności, która za powiązane uważa również te zjawiska, które występują systematycznie, równolegle w czasie lub w sekwencjach czasowych, mimo iż brakuje nam sposobu do stwierdzenia jakiegoś oddziaływania (np. oddziaływania natury fizycznej – tj. takich, jakie zna aktualna fizyka). Swą teorię uważali za możliwą do zastosowania również w przypadku astrologii. W astrologii bowiem praktykujący astrolodzy odwołują się do określonych (zdefiniowanych) konstelacji („u góry”) oraz do pewnych tendencji u ludzi czy rzeczy („na dole”). – Ze względu na tą odpowiedniość, wg. Junga i Pauliego, z obrazu nieba można „wnioskować” o stanie rzeczy na ziemi.

Gdy mówimy o „wpływie” matki na płód, to być może zbyt mocno używamy słowa „wpływ”. Być może lepiej byłoby zachować je dla oddziaływań na poziomie tzw. materii nieożywionej. My zaś powiedzielibyśmy, że dziecko, znajdując się w środowisku matczynego organizmu przyjmuje(!) informacje i reaguje - co może mieć doniosłość nawet całożyciową.

Różne teoria mówią, że tzw. dusza w ciele dziecka pojawia się w różnym czasie. Jedni mówią, że przed poczęciem, inni że w czasie poczęcia, jeszcze inni że kilka miesięcy po poczęciu, a nawet że po urodzeniu. Kiedykolwiek by to następowało, oddziaływanie między dzieckiem i matką oraz otoczeniem matki, następuje najpóźniej od momentu poczęcia, bo nawet o samym ciele fizycznym mówi się, że ma swoistą pamięć. A zatem ważny i doniosły jest cały czas. Zwłaszcza, że w skrajnym (ale skrajnym tylko dla świata zachodniego) przypadku teorii reinkarnacyjnych, trzeba dopuścić, że istoty żywe decydują o czasie i miejscu wcielenia (i np. mogą wcześniej obserwować zachowanie swoich przyszłych rodziców).

Jeżeli dla istot żywych (przynajmniej tych na wyższym poziomie) przyjmiemy takie definicje, w których wolność tych istot jest jedną z cech podstawowych (nieodzownych), to w konsekwencji możemy dojść do poglądu, że istoty dążą do znalezienia się w określonym środowisku, aby potem doznawać tam określonych oddziaływań energetycznych oraz informacji. To, co te istoty z tymi energiami i informacjami dalej robią, zależy od ich wolnej woli.

A zatem trzeba odróżniać i pamiętać o:
- oddziaływaniach
- o świadomości i wolnej woli
- i wreszcie o systemach takich jak nauki czy astrologia, które służą do opisów.

W świetle tego, „wpływom” ulegamy ewentualnie dopiero wtedy i tylko wtedy, gdy tego chcemy i na to się zgadzamy.

Inna rzecz, że to uleganie wpływom zdaje się zachodzić tak często, że staje się standardem.

Uściślijmy pojęcia. - Słowo standard znaczy, że coś jest powszechne. - Norma zaś oznacza coś wzorcowego, doskonałego lub powinnego. - Z życia wiemy, że to, co „normalne” (np. idealne koło, człowiek z pełnią wykorzystanych zdolności, znakomite auto itp.) zachodzi lub ma miejsce niestety rzadko i przez to nie jest „standardowe”. - Standard zaś (np. skrzywione kręgosłupy, niebezpieczne samochody, zatrute rzeki itp.) czyli to, co jednak częste, trzeba określić jako brak normalności czy nienormalność.

To, że się do tego niedoskonałego standardu nie przyznajemy świadomie, nie obala prawdy o częstym ich stosowaniu i uleganiu im.

Powtarzalności (jakiekolwiek by były) można wykorzystywać do opisywania rzeczy czy osób. Tu trzeba byłoby się powołać m.in. na pewną cykliczność zjawisk (np. astronomicznych). Nie jest to jednak repetycja zwykła (kopiowanie), ale częściowa, spiralna ale nie tylko (choćby przez czynnik czasu), co wskazuje na rozwojowe możliwości wzrostu. Wzrost (przyrost; samo to, że czegoś jest więcej) może być niekorzystny i trzeba go zdecydowanie odróżniać od pozytywnie nacechowanego rozwoju. Interpretowanie tych tendencji pozwala nam na tworzenie prognoz.

Na pewno moment poczęcia czy inkarnacji (wcielenia) mają wielkie znaczenie, jednak są ewidentnie trudne do stwierdzenia. Ustaliła się praktyka, że horoskop jest mapą nieba z innego momentu progowego, tj. z chwili urodzin, gdy dziecko bierze pierwszy oddech i gdy przecina się pępowinę, a więc gdy zaczyna się nowy rodzaj matabolizmu (wymiany) tego organizmu ze światem. Przez analogię, na podstawie horoskopu wnioskuje się również o „życiu” budowli czy firmy.

Potocznie i naukowo wiemy tylko częściowo, na czym polega oddziaływanie planet na nas i na rzeczy wokół nas, i raczej nie możemy powiedzieć, czy (a zwłaszcza czy zawsze) chodzi tu o „wpływ”. Chyba, że oprzemy się na cząstkowych doniesienia osób uduchowionych, postrzegających kosmos (kosmos znaczy porządek) jako wspólną i boska sferę. Naukowcy się tym nie zajmują, bo nie mają narzędzi, z wyjątkiem tych nastawionych filozoficznie, którzy zachowali głowy otwarte na jeszcze możliwe rozwiązania, czego przecież żadna metodologia nie przekreśla. - W naszej codzienności ustaliła się tradycyjna praktyka (wzbogacona o nowoczesną psychologię) wnioskowania na podstawie synchronicznych obrazów. O tym, co na dole wnioskujemy z tego, co równolegle na górze. I gdy Wenus zbliża się do Marsa, to możemy się domyślać, że na horyzoncie zobaczymy piękna postać i w naszych ciałach soki popłyną szybciej. Ale nie tylko. Horoskop to obraz całego życia. Wystarczy go odczytać, a przyjemniej będzie żyć i łatwiej umierać. Można zaplanować.

Co wnieśliśmy do tego życia i co, przez próg śmierci, wniesiemy do następnego? Czy możemy planować obecny etap i czy możemy zaplanować następny?

Powiada się, że osoby na wysokim poziomie, np. oświecone, mogą działać jakby ponad horoskopem (choć nie wbrew). Posiadają „uporządkowane” serce, uspokojony i otwarty umysł, a także świadomość powiązań; nie idą automatycznie za zmianami, nie podlegają wpływom. Na innych śmiertelników „spadają” burze, a święci nie doznają uciążliwości, bądź to pozostając w schronieniu bądź będąc najzwyczajniej („przypadkiem”) gdzie indziej. Jednak i zwyklejsi wędrowcy często przechodzą swe burze szczęśliwie. Tzw. trudne horoskopy tzw. wielkich ludzi są przykładem, że wyzywające sytuacje można przeżyć mistrzowsko. Trzeba podkreślić, że heppy end nie jest zastrzeżony tylko dla nich. Tak, jak profilaktyka medyczna chroni nas przed chorobami, tak znajomość horoskopu służy jako życiowy drogowskaz. A że na drogę nie wystarczy patrzeć, lecz trzeba nią iść, aby do celu dojść, to chyba jasne.

Czy astrologię trzeba kochać? Czy wszyscy musza ją lubić, rozumieć, a zwłaszcza stosować? – Powiem tak. Każdy potrzebuje jakiegoś sportu. Jeden biega, a drugiemu wystarczy niedzielny spacer do kościoła. Jeden gra w piłkę, a drugi ogląda mecze w TV. Jeden pływa, drugi tańczy. Inny ćwiczy jogę, a jeszcze inny floret. Jeden żegluje dookoła świata, a drugiego cieszy wiosłowanie łyżką w talerzu zupy. Jeden dźwiga ciężary, a drugi pionki na szachownicy. Jeden boksuje, a drugi pędzi na rowerze. - Jeden lubi brunetki, a drugi blondynki. – Ktoś potrzebuje filozofii, ktoś inny pogadać przy piwie. Ktoś potrzebuje bratniej duszy, a ktoś psychoanalityka. Ktoś potrzebuje pozwierzać się przyjaciółce przy kawie, a ktoś drugi potrzebuje do tego księdza w konfesjonale. - Ktoś potrzebuje astronomii, a ktoś astrologii.

Człek między czterema ścianami mieszka,
A wiatr między wielkimi górami hula.
Jednemu trzeba mało,
A drugiemu wiele,
Aby swą pracę wykonał.

Jeszcze raz postawmy pytanie o to, jak działa astrologia? – A jak działają opowieści? Skąd bierze się to, że bajki, mity i religijne przypowieści wywołują w czytelnikach i słuchaczach pouczający efekt? - A jak działają mapy drogowe? Jak to się dzieje, że pomagają jeździć po prawdziwych drogach? – A jak działają rysunki domów? Przecież to tylko kreski, kropki, znaczki, kartki papieru, obrazki, których żadną miarą nie można porównać z wielkimi budowlami z asfaltu, betonu i stali. A jednak, zanim wybudujemy drogę czy dom, rysujemy je, a zanim dzieci wydorośleją i zaczną działać samodzielnie, są posyłane do szkoły, aby słuchać. – Może więc astrologię trzeba metodologicznie potraktować jako konstruktywną i pożyteczną fikcję? Jak rysunek architekta, który najpierw pomaga nam uściślić nasza wizję, korygować ją, a wreszcie budować dom (a kiedyś go remontować, gdy pojawi się taka życiowa potrzeba). Jak mapę, która daje nam obraz większej całości i ułatwia wybieranie, a następnie korzystanie z wielu możliwych przejazdów. – Czyż pod względem metodologicznym nie jest podobnie w przypadku różnych odmian psychologii, psychiatrii i psychoterapii, które używają teoretycznych modeli, aby rozumieć człowieka? Przecież tam modele (z różnymi id i ego, z wewnętrznym dzieckiem i innymi niemal wiecznie żyjącymi postaciami) są podstawą tego, aby w rozmowie czy procesie terapeutycznym „wczuć się” się w konkretnego pacjenta czy klienta. Owo „wczucie się” bywa zwykle warunkiem efektywnej komunikacji służącej temu, aby ktoś siebie lepiej rozumiał oraz dokonywał wyborów wyplątujących go z uciążliwej przyszłości i zbliżających go do upragnionych celów. - Tak rozumiana astrologiczna „fikcja” (projekt) pomaga nam stanąć na ziemi.

Bibliografia:
Rafał T. Prinke, Leszek Weres: Mandala życia. Astrologia – mity i rzeczywistość
Leo Alan: Astrological Text Books
Ulrike Voltmer”: Wozu ist das Konzpt „Astrologie als Fiktion“ nutzlich? [Użyteczność koncepcji „astrologia jako fikcja“], Meridian, Mai / Juni 2005 
 
02.01.2005, 12.05.2005

* * *

uzupełnienie 19.07.2011

Astrologię można też widzieć jako rodzaj wyjaśniania hermeneutycznego. W hermeneutyce bowiem mówi się o tzw. kole, gdy wraca się do punktu wyjścia i przechodzi się do ponownego rozumowania, ale już z doświadzceniem zdobytym podczas pierwszego podejścia do zrozumienia.

Przecież analogicznie wyglądają procesy zdobywania doświadczeń i dojrzewania podczas wędrówek planet. Planety zamykają cykle i wchodzą do następnych cykli. Kto zaś pracę swa wykonał, ten w kolejnym cyklu jest już na wyższym poziomie, a więc jakby na spirali. Kto zaś pracy nie wykonał promująco, ma możliwość i konieczność powtarzania cyklu. Prędzej czy później odbywa się to na ochotnika. A każdy wg. swego charakteru i wg. dotychczas uzbieranych doświadczeń. - U nas pisał na ten temat Leszek Weres.

uzupełnienie 22.07.2011

Wiedza astrologiczna narasta od dawna. Tak, jak wiedza psychologów czy artystów. Albo jak doświadczenie rzemieślnika czy spowiednika. Praktyka i odkrycia wielu astrologów płyną różnymi nurtami, czasem inspirując się lub krytykując. Ten zasób wiedzy zmienia się z czasem.

Ten zasób - a trzeba go też postrzegać jako proces - odróżnia się od nauki czy filozofii. Mam nadzieję, że z czasem urodzą się ludzie, którzy wymyślą systemy objmujące je wszystkie razem.

uzupełnienie 28.07.2011

Astrolodzy odróżniają się od proroków, wróżek i jasnowidzów. Już Ptolemeusz (ur. ok. 100, zm. około 168) mówił, że astrolog wyjaśnia, tłumaczy, a nie wróży.

Astrologia to także nie jest terapia, chociaż różne katarktyczne przeżycia mogą towarzyszyć procesowi uświadamiania sobie tego, co wynika z rozmowy z astrologiem. Terapeutycznie oddziaływują przecież także przedstawienia teatralne a nawet bajki.

Trwa żywa dyskusja na temat tego, jaki jest status wypowiedzi astrologicznych. Na pewno nie są to takie wypowiedzi, jak w nauce, gdzie repetycja jest dość "mechaniczna". - Z drugiej strony patrząc, nie wolno ignorować tego, że astrolodzy i klienci mają doświadczenia oczywistej zgodności wypowiedzi astrologicznych dotyczących ludzi i wydarzeń.

uzupełnienie 31.08.2011 oraz 10.07.2012

Dr Peter Niehenke, astrolog niemiecki i były przewodniczący DAV (Niemieckiego Związku Astrologów) zajął się najpierw statystyką, jak Michel Gauquelin.  Jego celem było "unaukowienie" astrologii, wykazanie naukowymi metodami, że astrologia działa. Użył 12 tys. ankiet z kilkuset pytaniami. Napisał na ten temat i obronił pracę doktorską, co jest ewenementem światowym. Statystyczny dowód jednak się nie powiódł. Praca, oprócz statystyki, zawiera także rozważania teoriopoznawcze. Peter Niehenke stawia tezę, że metoda stystyczna nie jest odpowiednia, ponieważ w astrolgii posługujemy się analogiami, czego statystyka nie wychwytuje precyzyjnie, a więc statystyka mija się z metodą astrologii.

Przykłady tego typu wyrażeń z języka potocznego:

- Ta chmura wygląda jak wielbład (ma kształt wielbłąda).
- Nie, ta chmura nie wygląda jak wielbład, lecz jak motycklista.

- Ona jest tak wysoka jak koszykarka.
- Ona jest tak wysoka jak jej matka.

- Ona przeżywa podobne sprawy, jak w roku 2000.
 
Poniżej 3 linki. Większość tekstów jest po niemeicku, ale jest też sporo po angielsku.
Ośrodek szkoleniowy: http://www.astrologiezentrum.de
Po angielsku: http://www.astrologiezentrum.de/forschung9.html
Baza danych: Niehenke-Datenbank: http://www.astrosuche.net

Wobec takich swoich wniosków Peter Niehenke zaproponował, aby do systematycznego badania astrologi użyć języka teorii systemów. To mógłby być język w którym tworzony byłby model. Pamiętajmy, że nauki to modele wyjaśniające świat. Modele zmieniające się wraz z rozwojem nauki oraz wraz ze zmianami świata. Teoria systemów tym się charakteryzuje, że dotyczy systemów samoorganizujacych się, zorganizowanych hierarchicznie i komunikujących się ze sobą.

Przykłady takich samoorganizujących się systemów: - Serce jako organ. Organizm człowieka. Rodzina. Las. Państwo. Ziemia. System Słoneczny. Galaktyka. - Serce chce pozostać sercem, bo przecież inaczej nastąpiłaby katastrofa. Podobnie człowiek chce pozostać sobą, a jednocześnie chce (i, o ile chce pozostać człowiekiem, to nawet musi) być razem z innymi. Jest tu gra indywidualności i wspólności.

Przykład komunikacji. - Gdy człowiek widzi tygrysa w lesie, to jego serce, mimo iż serce nie ma oczu, ani rozumu, bije szybciej i prawdopodobnie człowiek uciekamy. Gdy w puszczy pojawia się więcej zajęcy, to przybywa też lisów. - Może tej komunikacji nie potrafimy (zwłaszcza zawsze i jednoznacznie) odtworzyć, może nie widać tu jakiegoś konkretnego "mózgu", który przechowywałby doświadczenia, ale jakaś komunikacja tu ewidentnie jest.

Teoria systemów nie używa praw, których wyniki są jednoznaczne, ponieważ są to systemy zbyt bogate, aby w praktyce było możliwe wyliczanie konkretnych stanów. Możliwych stanów jest bowiem teoretycznie nieskończenie wiele. Nie znaczy to jednak, że są one dowolne. Pewne tedencje są oczywiste. Używa się przenośni i porównań (analogii), w ten sposób uzyskując narzędzie opisu i komunikacji. Jeżeli jakaś chmura wygląda jak wielbłąd, to nie wygląda jak słup - intuicyjnie to rozumiemy. Nawet jeżeli ktoś popatrzy na chmurę i powie, że nie wygląda jak wielbłąd, lecz jak motocyklista, to jednak jest mało prawodpodobne, aby powiedział, że jednak jak słup. Są przecież geometryczne sposoby, aby rozpoznawać i rysować figury podobne (tak policja przeszukuje bazy danych ze zdjęciami).

Być może język teorii systemów jest językiem, w którym dawałoby się badać relacje między stanem Układu Słonecznego, a horoskopem. Zwróćmy uwagę, że język psychologii też jest trudno zmatematyzować czy zoperacjonalizować. W astrologii mamy zaś na dodatek do czynienia z grafiką, tj. z rysunkiem horoskopu. Transmisja jest więc wielokrotna, bo mamy Układ Słoneczny i horoskop opisujący stan Układu Słonecznego, a między nimi mamy język, w którym astrolog rozmawia z klientem oraz reguły, które astrolog stosuje do interpretacji rysunku horoskopu. Jest oczywiste, że trywialne metody naukowe nie mogą tu mieć zastosowania. Skoro jednak teorię systemów stosuje się w biologii, to można do badania astrologii zastosować przynajmniej jej język. Co oczywiscie nie przesądza o wynikach badań. Ale je w ogóle umożliwia i to w taki sposób, jaki dzisiaj jest najbardziej popularny, tj. w sposób naukowy.

Naukowe badania astrologii nie są prowadzone na większą skalę. Co najwyżej przez pojedyncze osoby. Większość naukowców ma zwykle taki światopogląd, który im osobiście utrudnia poważne zajmowanie się astrologią i wtedy stosują wybiórczą argumentację, aby usprawiedliwić swoje stanowisko. Poza tym zwyczajnie boją się ośmieszyć przed kolegami i ryzykować karierę. I to jest ludzkie. Astrolodzy zaś muszą zarabiać na życie i mało kiedy mają czas pracować "naukowo". I to też jest ludzkie. - Tu potrzebny jest zorganizowany wysiłek na dużą skalę, tak jak dokonało się to w obrębie nauki, techniki i gospodarki, dający gigantyczne przyśpieszenie cywilizacyjne (co prawda z wieloma negatywnymi konsekwencjami). Naukowcy mają setki tysięcy etatów na uczelniach oraz w instytucjach gospodarczych, dostają do dyspozycji pieniądze i przeznaczają całe lata na badania swoich projektów. Tak musiałoby się to dokonać z astrologią, ale pewnie jest to muzyka dalszej przyszłości...

Pamiętajmy, że tu chodzi o to, aby zrozumieć jak działa. To, że astrologia w praktyce działa, jest oczywiste. Może się o tym przekonać każdy, kto się jej uczciwie nauczy i będzie ją stosował w codziennym życiu. Racjonalność astrologii przejawia się m.in. w tym, że jako system wiedzy daje się przekazywać innym - tak, jak uczymy się robienia mebli, matematyki, psychologii i medycyny czy rysunku.

Uzupełnienie, 08.03.2012

Robert Hand wyraził się, że astrologia - ponieważ trzeba ją traktować jak rzemiosło  - ma duży potencjał stania się – w odległej przyszłości - dyscypliną akademicką. Jest to kwestia rozwijania teorii. Że na uniwersytetach nie są już rozwijane dziedziny techniczne, to być może znajdzie się miejsce na uczelniach technicznych, gdzie kształci się inżynierów. Póki co astrologia jest na etapie rozwijania instrumentarium prawdziwej profesji. – Zob. Ueber die Zukunft der Astrologie, Teil II, Antje Klaehn, Interview mit Robert Hand, Meridian, Maerz / April 2012.

 

Uzupełnienie, 16.03.2012

A propos pomysłu Ulrike Voltmer, żeby horoskop traktować jako roboczy projekt, trzeba przypomnieć ideę Dane Rudhyara, ktory uważał, że horoskop to jest rysunek zadania, a więc tego, co powinniśmy w tym życiu (z)realizować. - Jak to rozumieć? Ano tak, że skrzypce są do grania, a nie na rozpałkę. Na skrzypcach się gra. To jest zadanie. Gdy jest dobrze wykonane, przynosi spełnienie, sławę i pieniądze. To jasne, że człowiek musi coś jeść, gdzieś mieszkać, z kimś żyć, zabawić się i odpocząć, ale na pewno nie tylko chlać po knajpach, w których się gra. Nie ma co obwiniać genów ani "karmy". Owszem, wszystko musi być uwzględnione. I musi być zrozumiane, co jest głównym zadaniem. - Albo gdy jest młody człowiek, którego roznosi, to w ramach mordobicia powinien się skierować choćby do sekcji bokserskiej, aby zadanie panowania nad energią fizyczną mogło być ujęte w jakieś ramy, a nie żeby skończył w kryminale, albo jako bokser damski, czy osiedlowy, bo nie jest w stanie zapanować nad siłami, które ma do dyspozycji. - No i trzeba to zadanie (te zadania) rozpoznać. I podjąć. I realizować. A tyle innych spraw może odwracać uwagę. I możemy się rzucać w tan, w przepać, zamiast dążyć na szczyt. - Pamiętajmy, że kto na olimpiadze zdobywa medal, ten medalowe wyniki (a przynajmniej zbliżone) osiąga nie jednorazowo, ale wielokrotnie podczas codziennych treningów.

 

Uzupełnienie 08.09.2013

Trzeba odróżniać różne typy opisów.

Opis historyczny to opis wydarzeń, opis faktów. Albo czyjaś relacja o tym, jak on te wydarzenia odbierał, osobiście przeżywał. Opis historyczny może być zwięzły i zawierać tylko najistotniejsze elementy. Weźmy takie zdanie: "Wtedy pod ratuszem zatrzymał się samochód, wysiadła z niego kobieta i weszła do budynku." Lub opis może być bogatszy: "Wtedy pod naszym nowym ratuszem, na środku ulicy zatrzymał się wielki, biały samochód, wysiadła z niego elegancko ubrana kobieta około czterdziestki i szybkim krokiem weszła po schodach do budynku. Widziałem ją z kawiarni znajdującej się na wprost ratusza. Jadłem pistacjowe lody. Moją uwagę zwrócił jej jaskrawo zielony kostium. To był ktoś nie stąd." - Tych szczegółów w opisie przeszłości może być dużo więcej. Pomyślmy o naszych wspomnieniach jakiegoś spotkania. Gdy są żywe, to zawierają miliony szczegółów. Kolor oczu, kolor ubrań, kolor mebli, ton głosu, szum ulicy, stan pogodny, atmosfere polityczną, modę itd.

Natomiast opis astrologiczny nie ma charakteru opisu historycznego lecz jest opisem schematu. Nie zawiera szczegółów. Jest jak geometryczny opis kuli, która w rzeczywistości może być jak piłka, albo jak balon, albo jak globus. - Opis astrologiczny można też porównać z planem lekcji. Powiedzmy: będzie lekcja matematyki, albo lekcja muzyki, albo prace ręczne. Gdy astrologicznie rozmawiamy o dziecku i mówimy "lekcja", to najczęściej skojarzymy to ze szkołą. Ale przecież równie dobrze można się nauczyć rachunków od dziadka, od cioci gry na pianinie, a prac ręcznych na wakacjach u wujka na wsi. Człowiek dorosły może się uczyć podejmując dodatkową naukę lub wchodząc głębiej w jakieś hobby.  - Opis astrologiczny można też porównać z rozkładem jazdy. Komuś może się "rozkład jazdy" kojarzyć z zielonymi pociągami, a komyś innemu z kolejką do kasy. Komuś może się "lekcja" kojarzyć z nagrodą za wyniki, a komuś z niezrozumiałymi zadaniami domowymi. - Dopiero gdy astrologiczna wypowiedź przejdzie wdrożenie w życiu,  to można będzie ją opowiedzieć jako historię z pełnią szczegółów.

Pochopność myślenia sprawia zwykle, że klienci, słysząc wypowiedzi astrologów, spodziewają się, że stanie się to, co im się z tymi wypowiedziami kolajrzy. Także astrololodzy mylą swoje
schematyczne wypowiedzi z przykładami, jakie podają dla ich zrozumienia i sugerują klientom, że "coś takiego" się wydarzy. A to może być co najwyżej w takim stylu. I gdy faktycznie jest w takim stylu, to świadczy o trafności astrologa. Gdy astrolog mówi jednak o szczegółach, staje się jasnowidzem - prawdziwym lub urojonym. Jako jasnowidz prawdziwy podpowiada, ale jako jasnowidz urojony narzuca klientowi, co ma robić. Klient zaś sam zawiązuje sobie pęta na myśleniu i wyobraźni.

Czy to jest wypowiedź przeciw astrologii? - To jest wypowiedź przeciw naiwności i automatyzmowi. To jest wypowiedź na rzecz schematów (astrologicznych), które mogą być porządkujące oraz
inspirujące, a więc wspierające życie. W życiu wypełniamy dni szczegółami i te nadają życiu smak. Ale schematy - idee - nadają życiu wielkość. Trzeba to łączyć.
 

Zobacz też:

Astrologia i karma
http://www.astrologia.kaluski.net/planety.php?id=796

Prawo do wynagrodzenia dla kładących karty, astrologów itp. na przykładzie Niemiec
http://astrologia.kaluski.net/planety.php?id=929


 

na górę  

 

© Bogusław Kałuski   wykonanie: enedue.com